Niedziela, 20 stycznia 2019 r.   Imieniny: Fabiana, Sebastiana
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Nula Stankiewicz i Janusz Strobel

Nula Stankiewicz i Janusz Strobel. Fot. Magda Jasińska
Nula Stankiewicz i Janusz Strobel. Fot. Magda Jasińska
Artyści, którzy w ubiegłym tygodniu przedstawili w Filharmonii Pomorskiej program z piosenkami Jonasza Kofty.

"Z przerażeniem obserwujemy, że młodzi ludzie na hasło Jonasz Kofta nie wiedzą o kim mówimy. Właśnie mam takie smutne przeświadczenie, że Jonasz Kofta jest z jakiegoś powodu nie tak doceniony jak być powinien, więcej słyszymy o Wojciechu Młynarskim, Kabarecie Starszych Panów, Agnieszce Osieckiej, a Jonasz Kofta gdzieś jest mimo wszystko na uboczu.. ."

Piątek, 18 stycznia 2019 o godz. 21.07
To wyjątkowy projekt?
Nula Stankiewicz - Dla mnie bardzo wyjątkowy. Nie dość, że się na tych piosenkach wychowywałam, to Jonasz był obecny w moim domu i w ogóle we mnie odkąd tylko pamiętam. Tak się zastanawiam nad tym repertuarem i nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy się z nim zetknęłam, on po prostu zawsze we mnie był, może początkowo w bardziej rozrywkowej formie, bo towarzyszyły mi takie piosenki jak "Kwiat jednej nocy" czy "Radość o poranku", które pamiętam z radia i z domu. Później te piosenki w dużej mierze wszystkie, te które w większości napisał Janusz Strobel z Jonaszem Koftą, znalazły się na moim dwupłytowym albumie, który się ukazał przed sześcioma laty.

Drogi Mistrzu jak wyglądała współpraca z Jonaszem?
Janusz Strobel - 30 lat minęło od śmierci Jonasza. Sięgając pamięcią, żeby niczego nie zaniedbać, to zdecydowanie mogę powiedzieć, że układała się ona wspaniale, ponieważ była zbudowana na bazie przyjaźni, dobrego koleżeństwa, ale nie zawsze coś twórczego z takich przyjaźni wychodzi. Może właśnie dlatego, że to wszystko działo się na gorąco, nie były to piosenki pisane na zamówienie, czy dla jakiś konkretnych wykonawców. To były piosenki, które powstawały na żywo, najczęściej na spotkaniach towarzyskich. To się działo, a to były czasy kiedy trzeźwy artysta niekoniecznie był dla publiczności wiarygodny, oczywiście nie mówię tu o jakimś pijaństwie, ale na spotkaniach towarzyskich przy alkoholu, no w atmosferze ciepłej, miłej. Jonasz pisał teksty, a ja dopisywałem muzykę. Dlatego większość tych piosenek wiele lat przeleżała w szufladzie. Nie będę ukrywał, że Nula znalazła tę szufladę a część powyciągała z archiwum Polskiego Radia, gdzie tam były zamrożone w sejfach. Za niektóre piosenki musiałem zapłacić, żeby wyciągnąć swoje piosenki, one były nagrane na potrzeby radia i nie ujrzały światła dziennego, nie zostały wydane na żadnych płytach.
Janusz Strobel i Nula Stankiewicz w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska
Janusz Strobel i Nula Stankiewicz w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska
N.S. - Nie ukrywam, że jedną z takich piosenek znalazłem na popularnym serwisie muzycznym wykonywaną przez panią Irenę Santor i pomyślałam sobie, że to kolejna piosenka, której nie znam i powiedziałam sobie, że to będzie moja piosenka.

J.S. - Zastanawiałem się jak to możliwe, w życiu jej nie słyszałem, po prostu o niej zapomniałem. Zaczęliśmy jej szukać i znaleźliśmy w radiu, ale to nie było takie proste. Generalnie rzecz biorąc ta współpraca z Jonaszem miała charakter przeuroczy, on dysponował niezwykłą pamięcią, większości nie zapisywał, oczywiście jakieś tam jeszcze oryginały tekstów się zachowały.
Janusz Strobel i Nula Stankiewicz w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska
Janusz Strobel i Nula Stankiewicz w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska
Czyli Jonasz Kofta nie zapisywał skrzętnie swoich utworów?
J. S. - Nie, podobnie jak Picasso, pisał na serwetkach. Kiedy przychodziła wena, albo ktoś go poprosił o napisanie tekstu, nie spotkałem się z tym, żeby odmawiał, niezależnie od tego czy ta osoba była znana, czy nieznana, czy rozpoczynająca swoją drogę piosenkarską. On miał też dobre poczucie humoru.

A był uporządkowany?
J.S. - Czy ja wiem? To wszystko powstawało na gorąco. Gdyby był uporządkowany to by pewnie zrealizował te piosenki.

N.S. - Ale to nie ma większego znaczenia, bo czy wcześniej czy później ktoś, mam nadzieję, odkopie rękopisy, o których mówi Janusz, które są w jego posiadaniu. To są rękopisy piosenek, które wspólnie napisali. Zależało mi, żeby pokazać Jonasza, przypomnieć jego fizis, przypomnieć jego barwę głosu, przypomnieć jego zachowanie.

J.S. - Z przerażeniem obserwujemy, że młodzi ludzie na hasło Jonasz Kofta nie wiedzą o kim mówimy. Właśnie mam takie smutne przeświadczenie, że Jonasz Kofta jest z jakiegoś powodu nie tak doceniony jak być powinien, więcej słyszymy o Wojciechu Młynarskim, Kabarecie Starszych Panów, Agnieszce Osieckiej, a Jonasz Kofta gdzieś jest mimo wszystko na uboczu.

N.S. - Nie mogę się z tym pogodzić dlatego, że wartość literacka, wartość poetycka jego wierszy jest niepodważalna.

Czy zdiagnozowaliście ten problem, dlaczego tak jest?
J.S. - Nie mam pojęcia. Myślę, że to też trochę wynika z tego, że Jonasz był nienachalny, że na dobrą sprawę nie spotkaliśmy się z tym żeby Jonasz udzielił jakiegoś szerszego wywiadu, nie miał parcia ani „na mikrofon”, ani „na szkło”, chociaż robił rzeczy niesamowite, wyjątkowe, po prostu taka poetyka jaką on się posługiwał w piosence daleko wybiegała poza tak zwany tekst. Gdyby oddzielić słowo od muzyki, to okaże się, że wiele jego tekstów tak naprawdę może swobodnie zaistnieć jako poezja, jako wiersz.
Janusz Strobel i Nula Stankiewicz w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska
Janusz Strobel i Nula Stankiewicz w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska
Nula o to Ciebie często pytają… przyjeżdżasz z muzykami jazzowymi choć nie jesteś wokalistką jazzową.
N.S. - W żadnej szufladzie nie jestem, nie czuję też takiej konieczności zdefiniowania tego co robię, bo to w ogóle nie ma sensu. Nie jestem wokalistką jazzową, ja nie wiem czy cokolwiek to znaczy, nie improwizuję, natomiast na pewno to mam takie myślenie bardzo otwarte, na pewno mi pomaga to, że jestem wykształcona muzycznie, więc kompozytor nie musi mi grać jednym palcem linii melodycznej, czytam nuty, więc na pewno gdzieś czuję się pełnoprawnym członkiem zespołu, natomiast Janusz najbardziej identyfikuje mnie jednak z piosenką literacką, oczywiście na bardzo wysokim poziomie.

W sferze muzycznej masz to szczęście, że może w tej muzycznej szufladzie Janusza grzebać.
N.S. - Mówimy oczywiście o szufladzie Janusza Strobla, ale Janusz też nie jest łatwym współpracownikiem, czasami są tarcia, no ale one muszą być, bo inaczej niczego dobrego nie będzie